|
||||||||||
|
Rising Sun, Stany Zjednoczone 14 – 28 sierpnia 1988
Komendant Główny Zlotu: Hm. Stanisław
Kuś Komendantka Zlotu Harcerek: Hm. Danuta
Kozłowska Komendant Zlotu Harcerzy: Hm. Leszek Jankiewicz Stan zlotu: 1236 Wspomnienia z IV Światowego Zlotu ZHPpgK w Rising Sun.Pisząc wspomnienia o IV Światowym Zlocie ZHP w Rising Sun, serce zaczyna mi bić szybciej, gdyż był to mój pierwszy Zlot podczas pobytu za granicami Polski. IV Światowy Zlot jest już chwalebną kartą historii. Zlot odbył się w okresie, kiedy zaczęła tworzyć się nowa wizja Polski. Zlot odbył się na terenie
skautów amerykańskich pod nazwą „Horseshoe Scout Reservation”.
Wtedy wydawało się, że jest tam kawałek Polski. Rzeka
przepływająca przez teren otrzymała
nazwę „Wisła”. Znalazły się tam również Plac Zamkowy i Mariacki, Pole
Mokotowskie, Kasprowy, Łazienki, Belweder, ołtarz na Giewoncie i wiele, wiele
innych nazw jakże przypominających rzeczywistość
polską. Wszyscy uczestnicy otrzymali
Dzienniczek Zlotu, w którym wpisywaliśmy wszystkie
ważne dane. Hasłem Zlotu były słowa „Wstań w
słońce idź” a mottem „Ramię
pręż, słabość krusz, Ducha tęż,
Ojczyźnie miłej służ”. Zlot miał również swą pieśń
„Jak młode orły rwą się do lotu”. Z wielką radością
przyjąłem funkcję drużynowego Drużyny zlotowej
„Warszawa”. Byłem dumny,
że mogę przewodzić drużynie, ktora nosiła nazwę
miasta, w którym się urodziłem i
wychowałem, gdzie rodzina moja dawała mi przykład jak
służyć Ojczyźnie poprzez Harcerstwo. Pragnąłem
wówczas moje doświadczenia przekazywać młodzieży
zamieszkałej w Stanach Zjednoczonych, a jednocześnie sam uczyć
się Harcerstwa, które niosło ze sobą prawdę i tradycję
Harcerstwa od jego założenia w Polsce. Przybocznym moim
był pwd. Ryszard Boniak, ktory pełnił później zaszczytną
służbę w wojsku
amerykańskim. Brał czynny udział w pierwszej wojnie w Iraku w
jednostkach wojskowych
„Marines”. Teren Zlotu był wspaniały
z widokami na kamieniołomy z pięknym miejscem na ogniska
główne. Naprzeciw Komendy Zlotu była polana z ołtarzem
głównym, w którym
umieszczony był obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Obok przy drodze
do jadalni były ustawione maszty z flagami amerykańską i
polską oraz flagi z jedenastu państw, których członkowie
uczestniczyli w Zlocie: Polska, Kanada, Argentyna, Włochy, Szwecja,
Francja, Niemcy, Belgia, Austria, Australia i Anglia. Komendantem głównym Zlotu
był hm. Stanisław Kuś, który zrobił wszystko co było
możliwe, aby młodzież przeżyła ten Zlot najwspanialej,
zgodnie z wizją przyszłości jaka
przyświecała Andrzejowi i Oldze Małkowskim, których setną
rocznicę urodzin obchodziliśmy
podczas tego Zlotu. Na Zlocie gościliśmy dwóch
Księży Biskupów Szczepana Wesołego – ówczesnego duchowego
opiekuna Polonii oraz Adama Dyczkowskiego z Wrocławia wraz z dziesięcioma
księżmi na czele z Prałatem Zdzisławem Peszkowskim. Wśród dostojnych gości
między innymi byli: Przewodniczący ZHP hm. Ryszard Kaczorowski z
członkami Naczelnictwa, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Kazimierz Sabbat z
Małżonką, były Naczelnik Szarych Szeregów z czasów wojny
Stanisław Broniewski –
„Orsza” i wielu, wielu innych. Pierwszy raz po II Wojnie na Zlot
przybyły drużyny polskie z ZHP i Niezależnego Ruchu
Harcerskiego. Z innych ciekawych wydarzeń
podczas Zlotu to: Zjazd Ogólny, na którym wybrano nowe władze ZHP z Przewodniczącym hm. Stanisławem Berkietą na czele, oraz Naczelniczkę Harcerek hm.
Krystynę Szwagrzak i Naczelnika
Harcerzy hm. Bogdana Szwagrzaka. Odbyły się dwie wycieczki zlotowe. Jedna do Waszyngtonu a druga
do Amerykańskiej
Częstochowy w Doylestown w Pennsylvanii, gdzie Harcerstwo
złożyło Votum Zawierzenia Harcerstwa Matce Bożej. Poświęcony został sztandar Chorągwi Harcerzy w USA. Stopień harcmistrza otrzymali
Ojciec Adam Studziński i Bp. Adam Dyczkowski, który swą
próbę na stopień harcmistrza musiał przerwać w 1949 roku,
kiedy ZHP został zagrabiony przez
partię i przestał istnieć. W Amerykańskiej
Częstochowie złożyli przyrzeczenie
Ojcowie J. Oboślak, S. Dziuba i Marian Załęcki – wieloletni
przyjaciel naszej rodziny. Odbyły się bardzo ciekawe
gry i konkursy oraz Olimpiada sportowa. Urządzone były bardzo
ciekawe wystawy obrazujące Harcerstwo. Program Zlotu
był bardzo bogaty i urozmaicony. Ogniska poszczególnych obozów były
ukoronowaniem każdego dnia. Ogniska centralne uwypukliły nam sens i
cel Zlotu. Ogniska zlotowe były okazją nie tylko do zadumy ale i do
zrywania strun głosowych. Wspaniałe było ognisko centralne
przygotowane przez Wielka Brytanię na temat „Związek Harcerstwa
Polskiego w świecie” oraz ostatnie ognisko centralne podsumowujące w
dowcipny sposób przebieg całego Zlotu. Z ostatniego ogniska były
zabrane drewienka, aby później na swoich terenach rozpalić z nich
ogniska, łącząc się w ten sposób z ostatnim Zlotem. Moją osobistą
szczególną radością było to, że mój syn Artur Wielga
obecnie harcmistrz,
brał również udział w drużynie zlotowej wędrowników
„Eleusis” i Zlot ten w szczególny
sposób wspomina do dnia dzisiejszego pomimo tego, że brał udział w innych
późniejszych zlotach. Po trzydziestoletnim harcowaniu w
Chicago wybraliśmy z żoną miejsce na emeryturę w
południowej Florydzie. Pewnego dnia po Mszy św. w Polskiej Misji Katolickiej w
Pompano Beach podczas wspólnych opowiadań o Harcerstwie, spotkałem byłego
uczestnika Zlotu z Drużyny Niezależnego Ruchu Harcerskiego druha Artura
Zielińskiego, który wraz z rodziną wyemigrował z Polski i
właśnie osiedlili się na Florydzie. Wspomnieniom o Zlocie nie
było końca. O IV Światowym Zlocie w Rising
Sun można byłoby pisać wiele. Zlot ogólnie liczył 1236
uczestników i jako były drużynowy Drużyny zlotowej „Warszawa”
mogę powiedzieć,
że współpraca z młodzieżą, nie tylko w mojej
drużynie, ale ogólnie ze wszystkimi
uczestnikami układała się bez zastrzeżeń, poprostu
wspaniale. Czuwaj ! Janusz Wielga,
hm. USA
| |||||||||