|
||||||||||
|
Whiteford, Stany Zjednoczone 29 lipca – 11 sierpnia 2006
Wspomnienia VII Światowego
Zlotu ZHP Zlot ten był dla mnie szczególnym z wielu
względów. Po pierwsze mimo tego, że uczestniczyłem wprawdzie
przedtem w Zlocie “Szare Szeregi” 2004 roku w Warszawie, będąc pod
komendą Józka Poniatowskiego częścią wyprawy USA, ten w
Maryland był moim pierwszym zlotem światowym. Jako
solidarnościowy emigrant szukający najlepszej drogi na wychowanie mej
trójki dzieci w tym nowym i przerażającym wtedy jeszcze kraju, nie
będąc nigdy przedtem w organizacji harcerskiej w Polsce, dzięki
“pomocy” mej szwagierki phm. Grażyny
Kuczyńskiej oraz hm. Krystyny Chciuk – to harcerstwo właśnie
przyciągnęło moją uwagę jako
bastion tradycji i wspaniałych zasad. W tym czasie harcerstwo męskie
w północnej Kalifornii nie istniało. W tej nowej misji jego odbudowy
– ucząc się na własnych błędach - pomógł mi pwd. Artur
Wilczkowiak; później dołączyli inni. W przciągu
niespełna trzech lat zostałem harcmistrzem, a jadąc na mó
pierwszy światowy Zlot, jechałem jako jego
kalifornijski koordynator i członek komendy zlotu harcerzy. Kto był na tym zlocie z pewnością go zapamięta. Mi wbiła się w pamięc
niestrudzona postawa służb sanitarnych. Ręce mieli pełne
roboty, a mimo to na twarzach uśmiech i mimo zmęczenia i pracy nad
miarę zawsze byli gotowi. Tak jak i do tej pory uczyłem się tam
nadal harcerstwa. Podpatrywałem pracę doświadczonych
instruktorów; zazdrościłem im ich umiejętności i wyrobienia.
Ledwo co zdobyłem kartę wejścia na
basen przepłynąwszy wymaganą ilość długości
basenu. Zawsze uwielbiając chodzić wcześnie spać, a rano
wstawać nie brałem udziału w wieczornych kawiarenkach;
witałem za to świt. Poznałem grono wartościowych, oddanych
całym sercem harcerstwu – ludzi. Będąc członkiem komendy
miałem możliwość obserwować życie obozowe w wielu
podobozach, dostrzegać jego różnice związane z krajem
pochodzenia, innymi tradycjami. Niepowtarzalne bylo to dla mnie
doświadczenie. Gdy wracaliśmy z harcerską grupą do
rodzimej Kalifornii, słyszałem zewsząd pozytywne komentarze,
wspomnienia z odbytych wycieczek, pzrygód. Zawiązały się nowe
przyjaźnie i do tej pory nawet odwiedzają nas chociażby poznani
na tamtym zlocie wędrownicy z Australii.
Jadę na przyszłoroczny, jubileuszowy zlot z
nadzieją na zdobycie kolejnych, interesujących doświadczeń.
Z zachwytem pewnie patrzył będę na ludzi, którzy podjęli
się niepojętnego i przerastającego mnie zadania, zorganizowania
takiego zlotu na około tysiąc pięćset osób. Już teraz, aby nie
zapomnieć dziękuję im wszystkim. CZUWAJ! Ryszard Urbaniak, Hm Komendant Chorągwi
Harcerzy w USA Komendant Główny Zlotu: Hm. Gabriela Backiel Komendantka Zlotu Harcerek: Hm. Kinga Rzyska.
Komendant Zlotu Harcerzy: Hm. Alfred Liss Zdjęcia Zlotu 2006 Whiteford, USA
| |||||||||